Autor Wiadomość
Bielsza
PostWysłany: Czw 14:02, 29 Mar 2007    Temat postu:

tak tylko niema ostatniego rozdzialu:P niechce mi sie juz tego dokanczac:)
Dark-Angel
PostWysłany: Pon 14:40, 26 Mar 2007    Temat postu:

eXtra! Tylko za dużo dialogów... Ok już się nie rządze(a czy ja się wogóle teraz rządziłam?), zresztą ja niemam tu nic do gadania, bo i tak pewnie robie gorzej.

EdiT;
PeEs: TzN. Niewiem czy robie gorzej xP. Opowiadanko centralnie SPOKO xD
Bielsza
PostWysłany: Pon 15:34, 06 Lis 2006    Temat postu: "Przygody Nonny z Gór Gerazim" (rozdzialy: 6/10)

"Przygody Nonny z Gór Gerazim"

1
Nasze pierwsze spotkanie

Tego dnia wokół gór Gerazim było bardzo ciepło i słonecznie. Nonna, mieszkanka gór wyszła do lasu pozbierać drewna na opał. Choć miała blisko to była w nim aż do wieczora. Nagle wieczorną ciszę przerwało szczekanie i skomlenie psa. Nonna wstała i pobiegła w stronę wydawanego dźwięku. Gdy doszła do psa zobaczyła że jest on przywiązany do drzewa grubym łańcuchem. Ale pies szczekał z innego powodu. Jego łapa była skaleczona wielkim szkłem. Nonna postanowiła mu pomóc.
- Spokojnie piesku... Nic ci nie zrobię.
Pies dał się pogłaskać i nawet wyciągnąć szkło z łapy. Nonna wzięła go do domu zapominając o drewnie. Dopiero w domu sobie o nim przypomniała.
- To nic. Pójdziemy jutro do lasu i weźmiemy drewno. Na dziś zostało jeszcze trochę.
Pies odpowiedział jej szczeknięciem.
Następnego dnia padał deszcz. Nonna wyszła z Aresem - bo tak nazwała psa - do lasu po drewno. Tym razem nie musiała zbierać drewna bo wzięła to, co uzbierała poprzedniego dnia. Ale nawet nie zdążyła go wziąć bo usłyszała krzyk jakiegoś mężczyzny.
- Aaaa! Pomo....!
Nie zdarzył dokończyć zdania. Nonna nie zastanawiając się długo pobiegła w stronę krzyku. Gdy tylko zobaczyła ranę mężczyzny zemdlała...

2
Szalony poltergeist

Gdy Nonna obudziła się była dalej w lesie. Mężczyzna dalej leżał nie ruchomo. Miał długie, czarne włosy które opadały mu na twarz. Miał też piękne, zielone oczy.
Jego rana była bardzo duża. Nonna opatrzyła ranę. Mężczyzna się obudził.
- Co się stało? - Powiedział.
- Przepraszam, nazywam się Nonna. Ale sama nie wiem co się stało. Znalazłam tu pana...
- Nazywam się Modest.
- Ach tak. Może odprowadzić pana do domu?
- Nie, dziękuję. Wrócę sam. Ale może ty do mnie wpadniesz?
- Mogę.
- Bardzo proszę...
Po drodze jeszcze długo ze sobą rozmawiali. Gdy doszli do domu, było już bardzo ciemno. Nadal Padał deszcz.
- Może się napijesz herbaty?
- Dobrze... Ale gdzie jest mój pies?
- Tutaj...- Wskazał na fotel w kuchni.
Oboje zamyślili się. Nagle usłyszeli głośny trzask i niektóre przedmioty wokół nich zaczeły się poruszać. Modest stał nie ruchomo. Nawet nie oddychał. Wyglądał jak kamień.
- Co to?! - Krzyczała Nonna.
- Nie przejmuj się, to tylko poltergeisty... - Powiedział Modest nie ruszając wargami, a jego głos zdawał się wydobywać nie z jego ust lecz tak jakby z nikąd. Nonna zdecydowała że nie będzie się odzywać.


3
Niewypowiedziana Tajemnica Modesta

Po chwili, gdy już wszystko wróciło do normy Modest wreszcie powiedział:
- Lepiej odpocznij. Jesteś przeziębiona.
- Tak, wiem. Ale chcę szybko wrócić do domu...
Po dwóch dniach Nonna wróciła już do domu razem z Modestem i pieskiem Aresem. Gdy weszli do domu było strasznie zimno ale na szczęście było jeszcze drewna do palenia.
- Cały czas pada – powiedziała Nonna
- Taak...
Po chwili ciszy Modest powiedział:
- Możemy porozmawiać? Mam ci coś ważnego do powiedzenia...
- Słucham?
- Wiem że to będzie dla ciebie trudne ale...
- Ale?
- Ale chcesz chyba to wiedzieć...
- Tak... Kochanie – Ostatnie słowo powiedziała prawie niedosłyszalnie.
- Co?
- Nie... Nic.
- Wiesz... Kocham Cię.
- Ja Ciebie też...
Pocałowali się tak czule, że Ares popatrzył na nich ze smutną, a jednocześnie ucieszoną minką.

4
Niebezpieczna przygoda Gerazim i ptaków

- Wiesz jakie są ptaki na Gerazim?
- Nie mam pojęcia, a jakie są?
- Różne, ale najwięcej jest takich ptaków hmm... Sam nie wiem jak one się nazywają, ale wiem że mają kolory złoto-niebieskie, złoto-czarne i takie tam.
Rozmawiali tak do późnej nocy aż w końcu usnęli. Rano obudzili się wcześnie – o piątej. Szybko spakowali plecaki i wyruszyli zwiedzić Gerazim. Szli, szli i szli aż w końcu się bardzo zmęczyli. Usiedli na większym kamieniu i odpoczywali. Nagle tuż nad głową Nonny przeleciał ten ptak, o którym opowiadał Modest.
- Och! Jaki on śliczny! Czy to nie ten ptak, o którym mi opowiadałeś?
- Tak to ten...
- Noto ruszamy dalej?
- Dobrze, idziemy...
Aaaaaaah! Modest usłyszał krzyk i zobaczył że Nonna wpadła do jakiejś dziury.
- Nonna, nic ci nie jest?
- Nie. Ale nie mogę się wydostać.
- Już, czekaj, pójdę po pomoc...
- Nie! Proszę! Nie zostawiaj mnie samej!
Modest namyślając przez chwilę postanowił, że zwoła ptaki. Gwizdał. Przyleciały i wyciągnęły Nonnę z przepaści.
- To niewiarygodne! Jak one to zrobiły?
- Ehm... Sam nie wiem...
Ale w głębi duszy Modest wiedział, bo przecież on to zrobił.
- Wracajmy już. Jestem zmęczony.
- Jasne, chodźmy już, bo przecież w nocy może być dużo takich różnych duchów i wilkołaków...
- Nie przesadzaj. Na pewno niema tu nic takiego.
I tak doszli do domu, choć ze strachem, bezpiecznie.

5
Słodkie dziecko Rity

Rano, o 9 Modest i Nonna jeszcze spali głębokim snem. Po godzinie 10 zegar, który nie bił już od trzech dobrych lat, nagle zaczął bić. Bił 12 razy. Nonna i Modest od razu obudzili się z przerażenia. Nonna jak zawsze zapytała:
- Co to było?
- Nie wiem... – Powiedział Modest udając zdziwienie i strach. Tak naprawdę Modest wiedział że 12 razy bicia zegara, który nie bił kilka lat oznacza, że nadchodzi wielkie niebezpieczeństwo. Przynajmniej dla niego. Nonna pomyślała, że od czasu, kiedy poznała Modesta dzieją się dziwne rzeczy. Najpierw poltergeisty potem to wyznanie miłości przy śniadaniu i to z tymi ptakami. Dziwne – pomyślała – Może on jest jakimś innym człowiekiem? Może on jest kosmitą? O nie! Tylko nie to! Dobrze, może lepiej pójdę już zrobić sobie śniadanie...
Po zjedzeniu śniadania oboje wyruszyli znów na Gerazim. Oglądali wszystko dokoła. Po trzydziestu minutach drogi Nonna zobaczyła niedźwiedzia. Podeszła do niego i go przytuliła. Modest myślał. O co tu chodzi?
- O co tu... – Popatrzył na nich – chodzi...?
- To jest Rita.
Rita jest niedźwiedziem bardzo dużym jak na niedźwiedzia. Jest niedźwiedziem brunatnym. Wygląda na zaprzyjaźnioną z Nonną.
Poszli dalej zostawiając Ritę samą. Ona jednak poszła za nimi.
- Ona nas o coś prosi... – Powiedziała Nonna.
- Chyba tak...
- Już wiem! Ona chce znaleźć swoje młode. Albo jednego młodego.
- To ona ma już dzieci?
- Ona ma już z 5-6 lat!
- Ach tak, nie wiedziałem.
Więc wyruszyli szukać jej młodych. Znaleźli dwa martwe. Leżały w przepaści. Najprawdopodobniej spadły ze skał. Musiało padać i być ślisko, albo niedźwiadki uciekały przed czymś. Potem zobaczyli jednego, żywego. Rita od razu pobiegła do niego. Od razu poznała, że to jej potomstwo. Wszyscy włącznie ze zwierzętami wyruszyli do domu Nonny.

6
Ponowne spotkanie z poltergeistem

W domu jak zawsze było spokojnie. Lecz po chwili, para zaczęła się niepokoić. Usłyszeli szmer. A zaraz Nonna usłyszała wrzask. Dotarło to tak do jej serca, że też krzyknęła. Oboje znieruchomieli... Wszystko minęło. Nonna nic nie mówiła. Modest też...
Następnego dnia Nonna poszła po niedźwiedzie. Zobaczyła że są koło lasku. Podeszła do nich. Zaczęła rozmawiać z Ritą. Pokazywała na małego niedźwiedzia i mówiła: Alampus. Rita bardzo dobrze ją rozumiała. Wiedziała że Alampus to jej dopiero nazwany syn. Nonna machnęła ręką w stronę lasu i obydwa niedźwiadki poszły za nią. Szli do lasu po drewno. Nonna dała trochę drewna Ricie na grzbiet, a na grzbiet Alampusa tylko jedną gałąź. Alampus szedł dumny z tego, że potrafi nieść tak wielką (w rzeczywistości małą) gałąź. Gdy wrócili Nonna od razu zapaliła w piecu. Usiadła na krześle i myślała... Po kilku minutach usłyszała dziwne słowa: „Nie wierz chłopakowi... Nie daj się mu... Nie rób tego....” Nonna przeraziła się
- Modest, to ty?
- Co? O co ci chodzi?
- Gdzie jesteś? – Modest wszedł do kuchni – Ach! Tutaj....
- Co się stało? – powtórzył pytanie
- Wydawało mi się, że ktoś coś mówił...
- Nie możliwe. Przecież nikogo prócz nas tutaj niema. No i oczywiście zwierząt.
Przytulił ją do siebie i wyszedł z kuchni.



Reszte rozdzialow przesle jak napisze SmileSmileSmile

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group